Doskonalę zdaję sobie sprawę, że kiedy mówię o zmianie nawyku – nie mówię o czymś łatwym. Przez całe lata ćwiczyliśmy się w naszych przyzwyczajeniach, więc niczego nie da się zmienić w ciągu kilku tygodni.

Parafrazując słynne powiedzenie, można to ująć tak – wszyscy przeceniamy to, co możemy zrobić w ciągu kilku tygodni, ale nie doceniamy tego, co możemy zrobić w ciągu roku.

Jeśli chodzi o dzieci, sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana. Dzisiaj, kiedy każda ich aktywność odbywa się pod czujnym okiem osoby dorosłej (przedszkole, szkoła, zajęcia popołudniowe), fakt, że dzieci przejawiają awersje w stosunku do niektórych potraw może być niezrozumiały.

Ewolucja, wymyśliła sprytny sposób, żeby chronić dzieci przed zjedzeniem czegoś, co mogłoby im zaszkodzić. Przez wiele lat dzieci wychowywały się w naturalny sposób, towarzysząc rodzicom w codziennych zajęciach. Kiedy więc nasi praojcowie szli na polowanie, a matki wyruszały w busz w poszukiwaniu darów ziemi (mówię o tym ogromnym przedziale czasowym, kiedy byliśmy ludem łowiecko-zbieraczym), było ze wszech miar wskazane, by dzieci same nie sięgały po zakazane rośliny, owoce czy zioła.

Jako świadomi wpływu diety na zdrowy rozwój dzieci rodzice, chcielibyśmy, by nasze dzieci sięgały po to, co zdrowe. A pierwszym produktem, który przychodzi nam wtedy na myśl są… owoce.

I słusznie. Są słodkie, a większość dzieci, przez smak mleka matki, preferuje właśnie słodki smak. Sama wprowadzanie zmian w naszym domu zaczęłam właśnie od porcji owoców i warzyw do każdej kanapki. I tę zmianę udało się wprowadzić stosunkowo najłatwiej 😊


Co jednak zrobić, kiedy nasze dziecko nie chce spożywać owoców?

Poniżej garść praktycznych porad!

Owoce to nie to samo co sok
Nie daj się nabrać na zapewnienia producenta, że sok zapewni Twojemu dziecko odpowiednią dawkę witamin! Napiszę kiedyś o tym więcej – dziś, by nie odchodzić od meritum, pamiętaj proszę, że owoce są bardzo ważne w diecie naszych dzieci, sok, to tylko skondensowane źródło cukru.

Eksponuj
Badania pokazują, że dziecko potrzebuje 8-10 ekspozycji na dany produkt, żeby zechciało go spróbować. To nie żart! Dlatego nie poddawaj się po kilku pierwszych nieudanych próbach. Naturalnie codzienne podawanie dziecku tego samego nie przyniesie efektu, co najwyżej je rozzłości. Ale z pewnością warto podejmować próby kilka razy w miesiącu.

Ułatw
Nie oczekuj, ze sam fakt, że na kuchennym blacie leży miska z owocami skłoni Twoje dziecko, by po nie sięgnąć. Sama wiesz, że kiedy jesteś głodna, najchętniej sięgasz po to, co najbardziej lubisz. A czym bardziej jesteś głodna, tym chętniej wybierzesz produkt, który w krótkim czasie dostarczy więcej kalorii. Dzieci również mają swoje nawyki.
Kiedy przygotowujesz dzieciom kanapkę, zawsze dodawaj na talerz obrane, pokrojone owoce i warzywa. Zacznij od tych, które dziecko je chętnie. Stopniowo dodawaj niewielkie ilości nowych.

Stosuj sztuczki producentów żywności
Gdyby nie te wszystkie kolorowe opakowania, błyszczące papierki, wizerunki sympatycznych postaci – nie sądzę, by dzieci tak chętnie sięgały po to, co niezdrowe. Zauważ, o ile atrakcyjniejsze są dla dzieci lody, kiedy dostaną w cukierni Misia z wafelka lub kolorową posypkę.
Ale możemy tę wiedzę wykorzystać i pokonać wroga jego własną bronią.
Jeżeli owoce i warzywa, które podasz dziecku ułożysz w kolorową ekspozycję – na pewno chętniej po nie sięgnie. A może ułożysz z nich jakąś postać? Nawet starsze dziecko możesz w ten sposób rozśmieszyć, kiedy zobaczy na swoim talerzu zabawną postać. A pozytywne emocje przy jedzeniu są bardzo ważne!

Użyj … białej zastawy.
To nie żart. Chcąc dla naszych pociech jak najlepiej, często pozwalamy, by wiele z jego akcesoriów nosiło wizerunek postaci z kreskówki. To też ekspozycja, która ma za zadanie jeszcze silniej związać nasze dzieci z bajkową postacią. O ile ulubiony pluszak w kształcie świnki Peppy nie czyni żadnych skód, o tyle już zdrowe jedzenie na talerzu świnki Peppy przegra z jej wizerunkiem. Na jasnym, jednolitym talerzu łatwiej wyeksponować kolorowe owoce i warzywa.

 


Daj przykład

Nawet jeśli na co dzień też stronisz od owoców i warzyw, warto, by nowo wprowadzona zasada obowiązywała wszystkich domowników. Nie ma wyjątków, że tata nie lubi owoców i warzyw, więc on może zjeść kabanosa, a dziecko kolorową sałatkę. Przykład idzie z góry – a w przypadku jedzenia zjawisko modelowania jest bardzo silne. Więc niech tata się zaangażuje, jeśli nie dla własnego zdrowia, to chociaż z myślą o zdrowiu dziecka.
Badania pokazały, że dziecko dużo chętniej sięgało po nowe warzywa, jeżeli wcześniej widziało, że spożywali je w ich obecności znaczący dorośli, bliscy rówieśnicy i dzieci w starszym wieku.

Bądź empatyczna
Mało które dzieci w wieku przedszkolnym czy wczesnoszkolnym lubią, kiedy ich jedzenie jest… wymieszane. Poza sałatką owocową (o ile nie polejesz jej sosem) często zdarza się, że czują one awersję do takich potraw. Wszelkiego rodzaju surówki, sałatki, koktajle, gotowany szpinak.
Bądź empatyczna. Przypomnij sobie, czego Ty nie cierpiałaś będąc małą dziewczynką – i daj dziecku prawo do własnych wyborów.
U mnie wygląda to tak, że nawet jeżeli my jemy tego typu rzeczy, najmłodsze dziecko dostaje wszystko ułożone osobno – często w stanie surowym. Lepiej, żeby z ciekawości zjadło 1 świeży listek szpinaku, niż zraziło się do niego na całe życie.

Nie „szpinakuj”
Kiedy my byłyśmy małe, za najzdrowszy uchodził szpinak. Dziś z piedestału zrzucił go jarmuż. I co? I nic! Najlepsze owoce i warzywa w diecie Twojego dziecka, to… te, które je ze smakiem. Jeżeli wyraźnie czuje do czegoś awersję – nie zmuszaj go, ale też nie wzmacniaj jego niechęci, podkreślając ten fakt. Pomiń to milczeniem.

Nie komentuj
Wszelkiego rodzaju uwagi typu „Krzyś nie je żadnych warzyw ani owoców”, „Ania to by mogła jeść tylko jogurty z owocami, ale same owoce – w życiu” – w rezultacie sprawiają, że… wzmacniasz dziecko w jego zachowaniu.
To, co dzieci uwielbiają najbardziej – to uwaga rodziców. Jeśli poświęcasz mu ją nawet w obecności innych – traktuje to jako nagrodę. Czasami, jeśli wypowiadasz te słowa z dumą, może je potraktować nawet jako element swojej.. tożsamości, tego, jakie jest.
Tu sprawdzi się stare powiedzenie – mowa jest srebrem, a milczenie złotem.


Nie nagradzaj i nie karz jedzeniem

Badania wykazały, że dzieci, które otrzymywały komunikat typu „jak zjesz obiad dostaniesz coś słodkiego” – nie tylko z czasem zaczynały traktować ów deser jako nagrodę, ale jeszcze to, co przed nim, jako karę.
Najlepiej ustalić zasady co do tego, kiedy dziecko może jeść słodycze i konsekwentnie się ich trzymać. Jeżeli zdarzy się jakaś wyjątkowa okazja, dziecko powinno otrzymać komunikat, że właśnie z tego powodu robimy sobie dziś dyspensę.
Ograniczenie ilości słodyczy jest kluczowe w kontekście wprowadzenia zmian w diecie. Wraz z ich spożyciem rośnie tolerancja na słodki smak, w wyniku czego owoce wydają się być mniej słodkie.
Zachęcaj dziecko do zjedzenia owoców i warzyw z posiłku. I nie wspominaj o deserze – na to przyjdzie czas😊

A już w przyszłym tygodniu zapraszam Cię na wpis o tym, w jaki sposób ograniczyć ilość zjadanych przez dziecko słodyczy…
Chcesz być na bieżąco – polub Babskądietę na FB, a poinformuję Cię o każdym nowym wpisie 🙂

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o