5 Dietetycznych  nieZBĘDNIKÓW

Dziś przedstawiam Ci 5 niezbędników, bez których o szczupłej sylwetce możesz tylko pomarzyć. Absolutny must-have. Najlepiej od razu weź notes, zanotuj wszystko,  a potem gorliwie odhaczaj to, co uda ci się skompletować. I absolutnie, za żadne skarby, nie zabieraj się za odchudzanie czy zdrowe odżywianie, jeżeli nie skompletowałaś całego zestawu.

 

Turbo garnek

Jeżeli jako mała dziewczynka oglądałaś bajkę Jetsonowie, to doskonale wiesz o czym mowa. Tam Pani Jetson podchodziła do lodówki, wstukiwała coś w klawiaturę i już po chwili na stół wjeżdżało gotowe i pysznie wyglądające danie.
I chociaż na moment, kiedy Twoim makijażem i fryzurą zajmie się odpowiedni robot musimy jeszcze poczekać,  no i może jeszcze pojazdy, którymi się poruszamy, wciąż nie unoszą się nad ziemią, ale za to ON już jest. Super garnek.

Taki, co to po prostu wduszasz kilka cyfr, tj. kodów, a on sam zajmuje się resztą. Sporządza listę zakupów, biegnie do sklepu, obiera warzywa, kroi, szatkuje, miesza, a w wersji deluxe zrobi dziecku kanapkę. Koszt – około 5000 zł. Ale to absolutny must-have.

Na pokazie pani w 30 minut zrobiła tatar z łososia, sorbet kawowo-bananowy i ciasto z buraka. Wprawdzie ktoś musi to wszystko i tak zaplanować, zrobić listę zakupów, pojechać do sklepu, obrać, umyć…  Ale przecież to inwestycja w siebie. I jaka oszczędność czasu!

 

Turbo wyciskarka do soków wysokoobrotowa

Remedium na przemęczenie, zmarszczki, cellulit i worki pod oczami. Ale nie jakieś tam powolne ślamazarstwo, co ledwo wyciśnie 96 % soku. Twoja wyciskarka wyciśnie 99,5% –  nawet z chleba, tak, że od razu powstanie zakwas. No jest z tym trochę sprzątania,  co prawda będziesz używać na początku codziennie, potem w weekend, potem wyniesiesz do piwnicy, bo w sumie niepotrzebnie miejsce na blacie zabiera. Ale! Przecież tyle się mówi, że potrzebujemy detoxu. No tak, czytałaś, że ten cały detox to tylko taki chwyt marketingowy. A nawet, że soki wcale nie są takie cud-miód, bo to skondensowane źródło fruktozy i lepiej zjeść owoc w całości, ale… jakoś w to nie wierzysz. I słusznie, nawet się nie oglądaj – kupuj w ciemno.

 

Trener osobisty

Nawet nie próbuj protestować. Chyba nie myślisz, że dasz radę sama zrobić kilka brzuszków i przysiadów. Trenerka z YouTuba? A jak się kontuzji nabawisz? Jak masz płacić potem fizjoterapeucie, to lepiej od razu wynajmij trenera i niech Ci profesjonalista pokaże, jak idealnie układać stopę podnosząc nogę.
Poza tym potrzebujesz motywacji do ćwiczeń. Więc  kup karnet typu full-opcja i obiecaj sobie, że będziesz chodziła codziennie. CODZIENNIE.
No tak, teraz trudno Ci było iść dwa razy w tygodniu na 20 minutowy spacer. Ale jak już będziesz miała trenera, to… ! Co prawda największy trud to w ogóle przebrać się w strój, bo jak już się przebierzesz to raczej zrobisz te kilka pajacyków. Ale… wiadomo, że prawdziwe efekty i idealnie wyrzeźbioną łydkę możesz mieć tylko z osobistym trenerem.

 

Akcesoria do biegania

Trening treningiem, ale oprócz rzeźbienia ciała przydałaby się też kondycja. Bo jak Iksińska wrzuciła fotki z ostatniego biegania, to nawet Ci się taka perspektywa spodobała. W sumie to jak byłaś w czwartej klasie miałaś szóstkę z biegu na 1000 metrów.
O! To jest to. Po pracy siłownia, a rano, skoro świt, będziesz biegać. Przecież taki półmaraton potrafi wycisnąć w Ciebie tyle kalorii, że z powodzeniem możesz wrócić, zjeść 2 pączki no i jeszcze zostanie spory deficyt.
Ale dziewczyno! Hola, hola! Chyba nie myślisz, że możesz tak po prostu wyciągnąć buty z liceum, włożyć legginsy i byle jaką bluzę i przebiec się wokół bloku.
Czasy się zmieniły Moja Droga, i jeśli nie chcesz, by pomyśleli, że właśnie uciekłaś z planu kolejnej części filmu „Powrót do przeszłości” lepiej skompletuj odpowiedni strój!
Po pierwsze – odpowiednie buty. Tak, owszem, kiedyś biegało się w pepegach, ale teraz stopa wymaga odpowiedniej amortyzacji, a taką zapewni tylko wysokomarkowe obuwie. Jak będziesz miała szczęście i upolujesz je na promocji, zamkniesz się w 350 zł.

Ale to nie wszystko.
Potrzebne Ci jeszcze spodnie i bluza z odblaskami. I koszulka termiczna, bo zwykła bawełniana to już przeżytek. Chyba nie chcesz wyjść na Janusza biegania?!

Ale na tym nie koniec. W czasie biegania warto posłuchać czegoś przyjemnego dla ucha, więc przyda się etui na telefon, które przymocujesz na ramieniu. I słuchawki bezprzewodowe. No i naturalnie zegarek, który odmierzy ile spaliłaś kalorii i jaki dystans przebiegłaś, a potem to wszystko pokaże pięknie na monitorze telefonu czy komputera. Bo to już nie jest takie bieganie, jakie Ty znasz Kochana. To bieganie-pokazywanie. Siebie, własnych treningów, medali, choćbyś przebiegła 2 kilometry, ale ten moment jak wrzucasz fotkę z medalem i czekasz na lajki… Możesz się poczuć jak nasza kadra wracająca w Olimpiady! Musisz doświadczyć. Koniecznie.

 

Jadłospis

Tu komentarz jest zupełnie zbędny. Ale nie tam żadne pitu-pitu – minus 200 kalorii. Dieta ma być jak meble z IKEA. Zamawiasz, i następnego dnia masz efekt. Więc od razu z grubej rury. Taka 1200-1500 kalorii max. No co prawda byłaś już na dwóch takich dietach, ale tym razem, to zupełnie co innego.

Wprawdzie coś Ci tam świta, że jak obiecują -2 kilo w dwa dni, to to jest fizjologicznie niemożliwe, chyba, że się odwodnisz. Ale żebyś się nie zniechęciła, musisz mieć szybki efekt.

Że co? Że badania pokazują, że tylko 5 % osób, które schudły dzięki diecie utrzymują nową wagę, a reszta wraca do poprzedniej a nawet jeszcze bardziej tyje? E tam! Najbardziej optymistyczne badania mówią o 13 %. No i przecież nie masz żadnych wątpliwości, że Ty będziesz wśród wybrańców. Przecież wiadomo, że ci, co nie wytrzymali to zwykłe leszcze bez silnej woli.

A garnek mieli? A soki z buraka robili? A trenera osobistego-najlepszego i karnet full-opcja na siłownię? A strój do biegania z zegarkiem pod kolor sznurówek? A dietę idealnie ułożoną przez dietetyka wróżkę, który ma szklaną kulę i potrafi przewidzieć, co będziesz miała ochotę zjeść w czwartek na podwieczorek? Naiwniaki. Amatorzy!

I chyba nie uwierzysz w te cale dyrdymały, że jedzenie ma cokolwiek wspólnego z emocjami, motywacją, przekonaniami, prawda?

P.S. Ten tekst ma datę ważności – 1 kwietnia 🙂

Jeżeli interesuje Cię tematyka psychodietetyki, zapraszam Cię do polubienia strony Babskiej Diety na FB – wówczas poinformuję Cię o każdym nowym wpisie. Więcej podobnych wpisów znajdziesz w zakładce Blog, natomiast w Inspiracjach znajdziesz pomysły na zdrowe i pyszne dania 🙂 I mam prośbę – zapomnij o starej zasadzie… śniadanie zjedz sama, obiadem podziel się z przyjacielem, a kolację oddaj wrogowi. Kolację zjedz – a z przyjacielem podziel się proszę tym wpisem – wtedy razem robimy coś fajnego 🙂

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o