Wyobraź sobie dwie kobiety:

Pierwsza – Zosia, szczupła od urodzenia. Nigdy specjalnie nie musiała się ograniczać w jedzeniu– takie geny. Rodzice też szczupli, w domu jadło się „normalnie”, ale jakoś nigdy nikt nie miał problemów z wagą. Kiedy miała 17 lat o zdrowym odżywianiu mówiło się coraz więcej i Zosia też się nim zainteresowała. Zrezygnowała z białej mąki na rzecz pełnoziarnistej, wyeliminowała tłuszcze nasycone, coraz chętniej sięgała po nowe produkty o których mówiło się, że są zdrowe, jak owsianki – polubiła takie jedzenie. Koleżanki widząc Zosię z batonikami mussli skojarzyły, że nigdy nie miała problemów z wagą. Chętnie pytały więc ją o to i owo, a Zosia doszła do wniosku, że lubi mówić innym o zdrowym żywieniu. Dlatego zajęła się tym zawodowo.
Jeszcze w liceum Zosia zakochała się w Arku, bywalcu siłowni. Często chodzili tam razem, aż w końcu Zosia również polubiła tego typu ćwiczenia.

Dziś oboje prowadzą popularne konto na Instagramie, gdzie radzą innym jak zdrowo się odżywiać i ćwiczyć, by mieć zgrabne i umięśnione ciało. Zosia chętnie wrzuca tam ich fotki i chwali się zgrabnymi pośladkami i umięśnionym brzuchem. Czasami zamieszcza też fotki tego, co ugotuje. Ale najczęściej oboje z Arkiem korzystają z diety pudełkowej.

Gdzieś na drugim końcu Polski mieszka Gabrysia.
W jej domu jakoś nieszczególnie przywiązywało się wagę do wartości jedzenia, za to miało być smacznie.
Mama  Gabrysi uwielbiała gotować i piec,  w większości według przepisów swojej mamy, czyli babci Gabrysi. Dziewczyna musiała przyznać, że sernik i rolady z jej przepisu są nie do przebicia.
Gabrysia niepostrzeżenie z roku na rok przybierała na wadze, ale nie bardzo się tym przejmowała. W tym czasie miała tyle na głowie! Była harcerką, wolontariuszką w schronisku, już w liceum udzielała korepetycji, by mieć na swoje wydatki. Kiedy poszła na studia w weekendy pracowała w restauracji, by móc opłacić dojazdy i mieć trochę grosza dla siebie.
Teraz wieczorami spotyka się z też chłopakiem. A kiedy tylko może, bierze udział w warsztatach decoupagu. Pasją zaraziła też mamę.

Gabrysia coraz częściej zaczyna myśleć o tym, że chciałaby „coś ze sobą zrobić”. Wie, że ma nadwagę i czuje się z tym coraz gorzej. Wieczorami po całym dniu pracy i nauki dla odprężenia pogryza ulubione drażetki i przegląda Internet. Chętnie zagląda na konto Zosi i Arka. Bardzo ich podziwia. Myśli o tym, że też chciałaby tak wyglądać. Ale nie ma tyle silnej woli co Zosia. Nie jest na tyle wytrwała. Czuje więc narastającą frustrację. I coraz częściej myśli, że ona się po prostu do tego nie nadaje.

Zastanawiam się, czy podobnie jak ja, dostrzegasz drugie dno tych historii.
Często w rozmowach z kobietami odnoszę wrażenie, że ogromnie umniejszają one własne osiągnięcia a przeceniają innych.
Zosia nie musiała wkładać zbyt wiele wysiłku w to, by być szczupłą. Ze swoich zainteresowań i zasobów uczyniła swój sposób na życie. Bardzo pomogła w tym znajomość z Arkiem, dzięki której zainteresowała się fitnessem.

Życie Gabrysi ułożyło się inaczej. Nic nie zostało podane jej na tacy. Musiała włożyć sporo wysiłku w to,  żeby zdobyć wykształcenie. W weekendy pracowała, więc nie zostawało jej zbyt dużo czasu na inne rzeczy. Nie miała wsparcia od strony bliskich, ani wzorów zdrowego żywienia.

Najczęściej spotykam kobiety takie jak Gabrysia. Z podziwem i zazdrością spoglądające w stronę kobiet takich jak Zosia. Umniejszających to, co osiągnęły i wysiłek jaki włożyły w to, by to mieć.
Nie zauważające tego, że Zosia po prostu na starcie otrzymała lepsze karty.
Gabrysia dużo gorsze, ale zagrała nimi znacznie lepiej.


Nie raz już udowodniła sobie, że potrafi być wytrwała, zdeterminowana i pracowita.
Dlaczego więc miałaby nie wykorzystać tych zasobów w procesie zmiany nawyków żywieniowych?

Nie patrzmy na efekt końcowy, ale na drogę, jaką ktoś przebył!

Wyobraź sobie, że życie to schody. Niektórzy na starcie są już wiele stopni przed nami. Jeszcze inni nigdy nie muszą pokonywać tych stopni. A jednak nie myślimy o tym, patrząc na nich z dołu.

Jeżeli masz 30 lat, całymi dniami leżysz na kanapie, nie pracujesz, nie masz rodziny, przyjaciół, wykształcenia, nie dbasz o dom, toniesz w morzu pustych paczek po chipsach, które pogryzasz oglądając seriale, to faktycznie, może zmiana nawyków żywieniowych nie jest dla Ciebie.

Ale jeżeli jest inaczej,  a wiem, że jest, to znaczy, że masz zasoby, żeby dokonać zmiany.
Po prostu do tej pory postawiłaś na inne rzeczy, które w tamtym momencie były ważniejsze. A teraz, ze spokojem, z głową, ale z taką samą determinacją z jaką walczyłaś o tamte rzeczy  – zabierz się za zmianę swojego sposobu żywienia.

Jeżeli już chcesz kogoś podziwiać, zamiast w ekran komputera czy telefonu spójrz w… lustro.

I przestań podglądać co dzieje się 20 stopni wyżej, u ludzi, którzy nigdy nie musieli na bycie tam szczególnie pracować…

Dobrego, słonecznego weekendu😊

Jeżeli interesuje Cię tematyka psychodietetyki, zapraszam Cię do polubienia strony Babskiej Diety na FB – wówczas poinformuję Cię o każdym nowym wpisie. Więcej podobnych wpisów znajdziesz w zakładce Blog, natomiast w Inspiracjach znajdziesz pomysły na zdrowe i pyszne dania 🙂 I mam prośbę – zapomnij o starej zasadzie… śniadanie zjedz sama, obiaAdem podziel się z przyjacielem, a kolację oddaj wrogowi. Kolację zjedz – a z przyjacielem podziel się proszę tym wpisem – wtedy razem robimy coś fajnego 🙂

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o