Wyobraź sobie taką historię:

Głodny człowiek spotyka trzech rybaków.
Pierwszy, dyrektywny, natychmiast podejmuje decyzję i przejmuje dowodzenie. Dyryguje Głodnym, drobiazgowo mówiąc mu jak naostrzyć oszczep i dokąd udać się na połów.. Dokładnie mówi co i jak ma być zrobione. Jest przewodnikiem w procesie. Zarządza, instruuje, rozstrzyga sposób wykonania. Głodnemu stosunkowo szybko udaje się złowić rybę, kiedy rybak stoi z boku i wymaga. Jednak kiedy zostaje sam, czuje się bezradny. W końcu porzuca wędkę, bo Rybaka nie ma już w jego życiu. Ostatecznie nie czując wsparcia, może dojść do wniosku, że łowienie ryb nie jest dla niego, że lepiej być głodnym. Lub poszuka kolejnego rybaka.

Drugi rybak, wrażliwy człowiek, zaczyna się interesować Głodnym. Stara się pojąć, jak do tego doszło. Obserwuje Głodnego, stoi przy jego boku, wierzy, że uda mu się kiedyś pokonać głód. Zdaje sobie sprawę, że łowienie nie jest łatwe. Pozwala mu podejmować wiele prób i docenia go za każdą z nich. Niewiele z tego wychodzi, Głodny nadal czuje burczenie w brzuchu, ale teraz przynajmniej zyskał towarzysza niedoli, kogoś, kto rozumie, jak trudni żyje się z uczuciem głodu i że łowienie ryb jest zbyt trudne…

W końcu Głodny trafia na trzeciego rybaka. Ten, wysłuchawszy jego historii bierze go na ryby ze sobą. Inspiruje, przytaczając historię osób, które były w podobnej sytuacji, ale nauczyły się łowić ryby i teraz już nie pamiętają co to głód. Przedstawia kilka pomysłów. Pomaga. Pokazuje jak celować w rybę, jak wyczekać najlepszy moment. Towarzyszy przy pierwszych próbach głodnego. Kiedy te nie przynoszą sukcesu, zachęca go kolejnych. Wskazuje, co można zrobić lepiej. A kiedy ryba jest tuż tuż, pomaga ją złowić, współpracuje. A na koniec zostawia już Nie-Głodnego, w poczuciu, jak wiele się nauczył i że gotów jest poradzić sobie sam.

Tych trzech rybaków uosabia trzy style komunikacji. Z pewnością znasz dwa z nich.

Pierwszy to styl dowodzący. Dyrektywny.
To lekarz, który powiedział Ci , że powinnaś przestać już tyć w ciąży bo dziecko będzie zbyt duże,  i ciężko Ci będzie urodzić.
To mama, która uznała, że Twoja nadwaga to brak silnej woli i ruchu. Zapisała Cię więc na basen, którego nie znosiłaś i wyliczała ile jogurtów dziś już zjadłaś.
To dietetyk, u której szybko nauczyłaś się, że nawet nie warto wspominać o przytłaczającej Cię ochocie na parówki.

W tym stylu komunikacji  ktoś inny bierze odpowiedzialność. Decyduje. Dowodzi. Dyryguje. Każe. Kieruje. Nadzoruje. Określa. Przewodzi. Rozkazuje. Rozstrzyga. Rządzi. Steruje. Upoważnia.
Taki styl komunikacji przydaje się tak, gdzie potrzeba szybkiego, skutecznego działania. Np. w wojsku, straży pożarnej. Pozwala szybko osiągnąć cel. Który znika razem z odejście dyrygującego.

I jest destrukcyjny tam, gdzie trzeba pomóc ludziom w zmianie, np. nawyków żywieniowych.
Wtłacza w poczucie zależności, nawet jeśli uda się krótkotrwale osiągnąć cel. Odbiera poczucie sprawstwa. Sprawia, że ciągle szukamy informacji, instrukcji, co mamy robić. I aprobaty, że to, co robimy jest dobre. Zamiast wziąć odpowiedzialność, nieustannie się ze swoich wyborów żywieniowych tłumaczymy….
(może znasz jakiegoś męża, który ciągle pyta mamusię o zdanie… hm?;-) )

Drugi Rybak symbolizuje styl podążający.
To przyjaciółka, która wysłucha, że ciężko Ci schudnąć przy dwójce małych dzieci.
To maż, który otworzy paczkę chipsów, kiedy będziesz miała gorszy dzień.
To koleżanka z pracy, która zachęci Cię, byś zjadła tort na urodzinach szefowej, zgadzając się z Tobą, że „wszystkiego nie można sobie w życiu odmawiać”.

W tym stylu chodzi o podążanie z kimś. O bycie wrażliwym. Docenianie. Interesowanie się. Ogarnianie za nas. Pojmowanie. Pozwalanie. Przyznawanie. Rozumienie. Słuchanie. Stanie przy boku. Zgadzanie się.
Uwielbiamy takich ludzi! W ich towarzystwie czujemy się dobrze, wygodnie, bezpiecznie. Bezkarnie. Ale nigdy nie urośniemy. Po pewnym czasie orientujemy się, że podążają z nami… w drodze donikąd.

Jest jeszcze jeden styl komunikacji – ukierunkowujący. Nie ma tam miejsca na ocenę, na bycie wyrocznią. Chodzi o to, by inspirować i motywować. Proponować i pomagać. Towarzyszyć i troszczyć się. Wskazywać i wspierać. Zachęcać. Pozostawiając prawo wyboru ale i odpowiedzialność w Twoich rękach.

Tym właśnie zajmujemy się w psychodietetyce 😊 I na tym stylu komunikacji opiera się dialog motywujący.

Bywa, że w takim stylu się gubimy. Może być tak, że nigdy wcześniej nikt nie pozostawił odpowiedzialności po naszej stronie. Czasami wolałybyśmy usłyszeć dyrektywne „tak” lub „nie”. „Możesz” lub „nie możesz”. „Wolno” lub „nie wolno”.
Tylko, że brak odpowiedzialności to także brak poczucie kompetencji  wewnętrznej siły.

Od czasów spisania Starego Testamentu dysponujemy 10 Przykazaniami. Co można, a czego nie.
I… przyznaj. Słabo się to sprawdziło, prawda?

Bo kluczem do zmiany nie jest zaciągnięcie Cię tam na siłę. Powiedzenie co wolno, a czego nie. Bo w relacji terapeutycznej nie ma miejsca na hierarchię. Na układ dorosły – dziecko, za które trzeba wziąć odpowiedzialność i powiedzieć co ma robić. Taka relacja rodzi bunt.

W terapii psychodietetycznej staramy się inspirować do zmiany. Pomagać w jej procesie. Motywować. Ukierunkowywać. Powstrzymać odruch pomagania. Od strony dietetycznej powiedzieć, co mówi dzisiejszy stan nauki i zachęcać do postępowania zgodnie z jej zaleceniami. Czasem coś nie będzie zgodne z naszymi oczekiwaniami. I trzeba świadomie wytrwać w tym dysonansie poznawczym. Bez prób uruchamiania mechanizmów obronnych w postaci poszukiwania dietetyka który mówi inaczej.

Bo to szukanie kolejnego rybaka, który powie mi „co i jak mam zrobić”…

 

Dziękuję, że tu jesteś! Jeżeli interesuje Cię tematyka psychodietetyki, zapraszam Cię do >>polubienia strony Babskiej Diety na FB<< – wówczas poinformuję Cię o każdym nowym wpisie. Więcej podobnych wpisów znajdziesz w zakładce Blog, natomiast w Inspiracjach znajdziesz pomysły na zdrowe i pyszne dania 🙂 I mam prośbę – podziel się proszę tym wpisem – wtedy razem robimy coś fajnego 🙂

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o