Twoje dziecko właśnie zaczęło naukę w szkole? Minie kilka miesięcy, zanim pozna wszystkie litery. Rok, zanim zacznie w miarę płynnie czytać. Kilka lat, zanim zacznie pisać opowiadania. Aż być może pewnego dnia będzie pisało dla innych.
 
Twoja córka chce grać na pianinie? Po roku będzie znała wszystkie nuty i potrafiła zagrać kilka prostych utworów. Wiele razy będzie się myliła, frustrowała, zaczynała od nowa. Jeśli się nie zniechęci i wytrwa, po kilku latach będzie potrafiła zagrać utwory mistrzów, ale minie kolejnych kilkanaście, zanim osiągnie mistrzostwo.
 
Twój syn chce grać w piłkę? Na początku zacznie od zabawy na boisku, omijania pachołków, trafiania do bramki. Minie kilka miesięcy zanim opanuje zasady gry. Kilka lat, zanim zacznie się odróżniać na boisku od chłopców, którzy nie trenują. Jeśli wytrwa, po kilkunastu latach będzie grał w klubie. Ale najpierw spędzi tysiące godzin próbując trafić do bramki. I tysiące razy spudłuje.
 
Rozumiesz to. Wiesz, że tak musi być. Wiesz, że aby osiągnąć mistrzostwo w jakiejkolwiek dziedzinie, trzeba zacząć od postaw. Że nie można pewnych etapów pominąć. Że będzie to wymagało pracy i systematyczności. I czasu. Że nie ma drogi na skróty.
 
Zmiana nawyków żywieniowych to nic innego jak nauka nowych umiejętności. Tu również potrzeba zaangażowania, czasu, cierpliwości, systematycznego powtarzania konkretnych czynności – tak powstaje nawyk. Do tego potrzebna jest wiedza, nabywana stopniowo – bo jeśli przytłoczymy nią kogoś od razu – tylko go zniechęcimy.
 
Potrzeba też wsparcia, cierpliwości, dania sobie prawa do potknięć i pomyłek.
 
Kiedy chodzi o nasze dzieci, mówimy:
 
„Nie przejmuj się jedną literką! Pięknie napisałeś”,
„Nie przejmuj się drobną pomyłką, każdy ma do nich prawo, zacznij grać jeszcze raz”
„Nie przejmuj się, że spudłowałeś! Świetnie Ci poszło w tym meczu”.
 
Nie będziesz wymagała od dziecka, które rozpoczęło naukę w szkole, że następnego dnia nauczy się pisać. Od córki, że po pierwszej lekcji zagra Twój ulubiony utwór, od syna, że od pierwszego meczu zawsze będzie trafiał do bramki…
 
Chwalimy je za każdą literkę, każdą nutkę, każdego gola.
Klaszczesz na widowni, kiedy córka zagra „Były sobie kurki trzy” i jesteś najwierniejszym kibicem na trybunach”.
 
Ale, czy stać Cię na tyle zrozumienia i cierpliwości dla samej siebie?
Na to, żeby dać sobie czas i prawo do pomyłek? Na to, by wprowadzić zmianę krok po kroku?
 
Pozwolisz sobie zacząć od podstaw, wprowadzając każdego miesiąca jedną małą zmianę, czy będziesz próbowała odciąć ostrym cięciem swoje kilkudziesięcioletnie przyzwyczajenia, bo dałaś się przekonać, że musisz porzucić swój dotychczasowy sposób żywienia, podobnie jak rzuca się papierosy lub alkohol? A co gorsza, uwierzyłaś, że to w ogóle możliwe…
 
Czy jeśli chodzi o Ciebie, znowu zastosujesz zamordyzm, znowu podejmiesz „walkę” albo „w końcu się za siebie weźmiesz”, pójdziesz po gotowy jadłospis i będziesz próbowała z dnia na dzień wskoczyć na mistrzowski poziom idealnie zbilansowanej diety? Poziom na którym często nie są sami dietetycy?
 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o